Inne oblicze Teneryfy. Moje dni na Volcanic Soul Retreat
Ocean z jednej strony, wulkan Teide z drugiej, a pośrodku dziewięć kobiet, które przyjechały odpocząć – a dostały znacznie więcej.
Dom na klifie
Na zboczu góry, z widokiem na ocean, mieści się Casa Cactus. To willa z sześcioma apartamentami, wspólną przestrzenią do wypoczynku, dużymi tarasami i podgrzewanym basenem. Stoi na skraju klifu, wśród plantacji bananów i winorośli, a widok rozciąga się tu na 180 stopni: z jednej strony bezkres oceanu, z drugiej majestatyczny wulkan Teide. Naprawdę zapiera dech w piersiach.
Każda z nas mieszkała w dwuosobowym apartamencie z własną łazienką i aneksem kuchennym. Poranki zaczynały się od pysznej kawy, szumu oceanu i… piania koguta. Cisza, natura i przestrzeń stworzona z sercem – tak najprościej opisać to miejsce.
Północna część Teneryfy znacznie różni się od tej znanej z folderów biur podróży. Zamiast hotelowych kompleksów i zatłoczonych plaż – zielone zbocza, dzikie wybrzeże i klimat wiecznej wiosny, z temperaturami w okolicach 20–25 stopni przez większą część roku. Ale tak naprawdę to wszystko było tylko tłem dla tego, co wydarzyło się podczas wyjazdu.
Dziewięć kobiet, jedna przestrzeń
Na Volcanic Soul Retreat spotkało się dziewięć kobiet z różnych zakątków Polski. Część z nas widziała się po raz pierwszy. Przyjechałyśmy, żeby wypocząć i przeżyć razem coś ulotnego. Doświadczyć wsparcia, serdeczności i beztroski. Oderwać się od codzienności i wreszcie dać sobie odrobinę zaopiekowania i czułości.
Był tu czas na wszystko: kąpiele, wędrówki, odkrycia. Masaże, joga, warsztaty, terapia dźwiękiem, medytacje. Spotkania z realnymi i bardzo ciekawymi ludźmi, długie rozmowy, a nawet muzyka na żywo i tańce. Do tego lokalne smakołyki i rozpieszczanie na każdym kroku.
Teide, wędrówki i lawowe baseny
Część z nas wybrała największe wyzwanie: całodniowy trekking na szczyt Teide – uśpionego wulkanu, który z wysokością 3715 m n.p.m. jest najwyższą górą Hiszpanii. Samo podejście to około 5–6 godzin marszu, z przerwami na odpoczynek, kanapkę i chwilę oddechu. Dziewczyny spisały się na medal. Mimo silnego wiatru zdobyły szczyt, a ponieważ kolejka linowa nie kursowała, zeszły na dół o własnych siłach.
Druga część grupy spędziła równie piękny dzień na spokojniejszej wycieczce po Paisaje Protegido de la Rambla de Castro – łagodnym szlaku niedaleko domu, z widokiem na ocean.
Pomiędzy wędrówkami korzystałyśmy z uroków wybrzeża. Kąpałyśmy się w naturalnych basenach wydrążonych w zastygłej lawie – w El Caletón w Garachico i w Charco La Laja w San Juan de la Rambla, ukrytym przy kamienistej plaży u stóp klifu – a także na plażach Playa del Socorro i San Marcos. Spacerowałyśmy też uliczkami historycznych, kolonialnych miasteczek północnej Teneryfy, takich jak Garachico i Los Realejos.
Rytuały, ruch i czułość
Każdy dzień zaczynał się od jogi z widokiem na ocean. Wieczorami przychodził czas na zatrzymanie i wejście głębiej w siebie: ceremonia kakao, kobiecy krąg, warsztat z tarotem oraz koncert gongów i mis tybetańskich.
Tę część wyjazdu prowadziły wyjątkowe kobiety:
- Samia Grabowska – hipnoterapeutka, socjoterapeutka i tarocistka,
- Monika Kruś – pracuje z ciałem, energią i emocjami, prowadzi ceremonie kakao,
- Monika Gołębiewska – psycholożka, terapeutka pracy z ciałem i nauczycielka jogi.
Każda z nich wniosła swoją głębię, uważność i zupełnie inną energię. Dzięki nim ten wyjazd był czymś więcej niż podróżą.
Ania, czyli gospodyni z sercem
Ania Stiller zorganizowała wyjazd idealny. Teneryfa od lat jest jej drugim domem i zna ją daleko poza turystycznymi trasami: wulkaniczne szlaki, ukryte plaże, miejsca, do których chce się wracać. Nie byłyśmy gośćmi w hotelu, tylko w jej domu – i tak właśnie się czułyśmy, jak u przyjaciółki na wyspie. Wszędzie nas woziła, o wszystko zadbała.
Przede wszystkim jednak stworzyła bezpieczną i elastyczną przestrzeń do wypoczynku. Chcesz dłużej pospać? W porządku. Masz ochotę na bardziej wymagający trening? Też dobrze. Idziesz na trekking na Teide – super. Potrzebujesz w tym czasie zrobić coś innego – też ok.
A przy tym wszystkim ten spokój i otwartość na bycie razem w tym, co jest. Ciekawość i chęć zrozumienia drugiego człowieka. Gotowość, żeby przeżyć coś nowego.
Pyszne zdrowe posiłki
Codziennie czekało na nas śniadanie i obiadokolacja przygotowane z lokalnych produktów. Ania, dbała o to, by posiłki były smaczne i zdrowe – i to było czuć w każdym kęsie.
Ten był niezwykły
Jeżdżę na wiele tego typu wyjazdów. Ten był niezwykły.
Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie – kameralny wyjazd w małej grupie kobiet, z ruchem, naturą i czasem tylko dla siebie – zajrzyj na stronę Volcanic Soul Retreat.